Private

Spodnie się porwały

1 min min read - May 23, 2003

Spodnie się porwały. Na lewej nogawce, kilkanaście centymetrów nad kolanem. Nie wiem nawet kiedy. Pewnie gdy razem z Krzyśkiem spychaliśmy samochód z drogi, po tym jak zgasł w połowie drogi. Cóż. Kilka minut i pojechał dalej. A co z spodniami? A co miało by być. Starałem się nie rozrywać ich bardziej i przeczekałem do końca pracy. W końcu i tak nikt nie ogląda moich ud. Są dokładnie zakryte przez blat biurka i spoczywają w błogiej tajemniczej anonimowości. Czy ludzie to widzieli? Może nawet. Jakoś nie zwracałem na to uwagi, gdyż bardziej interesował mnie deszcz i jedna para ślicznych oczu w autobusie. Też nie mieli by gdzie patrzeć. Zboczeńcy. Jeszcze kilka centymetrów wyżej i naprawdę wywołałbym poruszenie moralne. Ale jakoś nie wywołałem, a spodnie zaceruję i dam do PCK. Może kiedyś zobaczę, jak jakieś filipińskie dziecko chodzi w nich po plaży po raz kolejny przemytej tsunami.

A tamte oczka były śliczne. I śmieszne poniekąd. Lubię gdy ktoś patrzy i gdy odwzajemniam spojrzenie odwraca się udając, że robi coś innego. I te rzuty spod kąta. Tak. To jest budujące. Zastanawia mnie tylko, czemu akurat w autobusie, tramwaju widzę głównie takie rzeczy. Może wtedy naprawdę mam czas by się rozejrzeć. Staję na chwilę i mogę przeczesać okolicę, przebadać ludzi… Może czas poćwiczyć jakiś sposób nawiązywania autobusowych znajomości… no… może i tak. Szkoda, że rzadko takie oczka jeżdżą tym autobusem dwa razy… Tutaj macie linka do czegoś co znalazła Madzia

Next article

Private

kiedyś potrafiłem Ciebie nazwać kreśliłem Twoje rysy na kartonie pisałem Twoje imię na kopercie te uczucia pchałem do niej kiedyś miałaś imię kontur wyraźny kreślił twoje ciało dziś rozmyłaś się we mgle nic po Tobie nie zostało gdy Twe oczy w innej widzę Twojej duszy nie znajduję kiedy znajdę Twoją duszę serca w ciele tym brakuje czasem widzę tylko kopie żadna nie jest oryginałem nawet spotykając Ciebie też za kopię Cię uznałem

read more…

1 min min read - July 28, 2003

Previous article

0 min min read - April 10, 2003