Private

Dziewczyny

1 min min read - December 22, 2005

Dziewczyny… żadna z was nie będzie tak zazdrosna jak zazdrosny umie być facet. Naprawdę. Wiem, że miałem kontakt ze strasznymi zazdrośnicami. Była dziewczyna, która zrobiła mi zjebkę, za to, że oddałem auto do warsztatu mojej przyjaciółki, albo, że w komórce miałem tapetę z komiksu Danger Girls. Były przyjaciółki zazdrosne, że mam kogoś… były psy zazdrosne, że głaszczę innego psa… Ale, nikt. Powtarzam: nikt, nie może być tak zazdrosny jak ja. No, ale połowa sukcesu, że panuję nad tym i… śmieję się z tego. Zazdrość faktycznie jest objawem pewnego przywiązania, tego, że komuś na kimś zależy. Śmieszne jest tylko to, że ktoś jest zazdrosny, gdy nie ma powodów. Ja czasem tak mam, przyznaje się. Gdy wyczuwam samczyka kręcącego koło mojej dziewczyny zaczynam się gotować. Szczęście w nieszczęściu, że poznałem co to jest chorobliwa zazdrość. Była sobie pewna Pani (o której już wspomniałem), która sprawiała, że czułem się jak w klatce. Dla takiego malczyka jak ja, który skończył ekonoma i wspaniale czuje się w towarzystwie kobiet, nie mogło zdarzyć się nic gorszego. Po prostu nie mogłem nic… Musiałem zrezygnować z naprawdę cudownych przyjaźni. Na szczęście udało się najważniejsze odzyskać i tu się cieszę (pozdro dla dwóch Sióstr, obu z 31 stycznia :P… ta z 10 kwietnia się nie odzywa :D). Teraz na to nie pozwolę i moja Dama o tym wie. A, że zawsze chciałem być w związku partnerskim, a nie autokratycznym, dlatego to co mi wolno to i jej. Zresztą dwa baranki jesteśmy i to bardzo podobne: nerwusy, uparciuchy, wredotki, chorobliwie ambitni, zdolni… i :) najlepsze zostawiam w sferze intymnej.

Dlatego jak następnym razem zobaczę, że moja niunia gada z jakimś malczykiem, gdy ma kumpla czy coś i będę zły, to proszę: jebnijcie mnie w ten głupi łeb. I to by było na tyle. :P

Next article

Private

Dopiero wstałem i chwilę po przebadaniu wnikliwym kalendarza jednogłośnie zadecydowałem, że nie przespałem sylwestra. Nie… Jeszcze mi się nie udało… Pamiętam takich, co to zrobili, ale ja się obudziłem dobre 11 godzin przed Nowym Rokiem, więc siłą rzeczy przespać go nie mogłem… ale jeszcze mogę. Nowy Rok to czas postanowień. Tak samo jak Wigilia. W Wigilię postanowiłem sobie… dorosnąć :P, a może raczej… nawet nie wiem jak to ubrać w słowa. Wiem, że ten rok należał do najgorszych. Poprzedni też. Ale mam taką wrodzoną wadę, że nie jestem pesymistą i widzę w nim bardzo dużo dobrych wątków. Udaną pracę, która udowodniła mi, że naprawdę umiem i mogę, gdy tylko chcę. To, że nadal studiuję, mimo ciągłego narzekania i poczucia zagrożenia. I, że spotkałem kogoś z kim mi jest naprawdę dobrze… a jednocześnie… nie nazwę tego… wariactwem. Nie, po prostu jest mi bardzo bardzo bardzo bardzo dobrze. Nowy Rok to też czas tych gorszych postanowień. Nie będę tego, nie zrobię tego, zmuszę się do tego… Wiem, że zmusiłem się do zupy szczawiowej i nawet mi smakowała (sukces :D). Ale są takie rzeczy, takie pytania, na które nie umiem sobie odpowiedzieć, bo ani one, ani potencjalne odpowiedzi nie są obiektywne. O ile jakieś są, ale najpewniej są bardziej lub mniej. Pytania o poświęcenie, cierpliwość oraz jak my to bezdusznie w ekonomii nazywamy koszt alternatywny, czyli wszystko to, co możemy zyskać za tą samą cenę. Ja nie zamierzam na nie odpowiadać… Pozostawię to mojej największej wadzie… nieobliczalności. Może raz okaże się zaletą. Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich moich Przyjaciół, Znajomych i Rodziny.

read more…

1 min min read - December 31, 2005

Previous article

Private

Przed chwilą miałem wenę… Czy mnie opuściła? Nie, to zmieszanie. Akurat coś mi się udało, kawa uderzyła do głowy, a Iza przypomniała mi, że jakiś czas temu zabierałem się do pisania notki… No ale o czym miałem pisać? Może już to minęło. No tak,… minuty nowe mogą przynieść czasem zupełnie odwrotne spojrzenie na życie, świat… Może to Liber w radiu Eska wybił mnie też z tego rytmu, fakt… chłopak potrafi czasem mnie zbić z tropu… Ale dlatego, że mówi o tym o czym wiem, czy … może to po prostu ten intelektualny beat.

read more…

2 min min read - December 19, 2005