Private

Wciąż nie mogę przyzwyczaić

1 min min read - January 5, 2006

Wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tej szóstki na końcu roku. Tak jakbym na siłę chciał cofnąć się… ale nie chcę. Fakt. Zmiany miały nadejść i nadeszły. Nieoczekiwane, niespodziewanie ale… Urodziłem się na nowo.

Tak. Rok 2005 był rokiem, który przyniósł dużo zmian. Ale był rokiem… ciężkim. Ten sylwester stał się dla mnie symbolem przełomu. Przełomu na całej linii. Musiałem się zmienić. Czasem chciałem zmian i ich dokonałem. Nowy rok zaczynam jakby z czystym kontem. Trochę nawet na wygranej pozycji. Uwolniłem się od drogi, która prowadziła mnie donikąd (jeśli chodzi o pracę), zdobyłem stabilizację i kierunek w rozwoju (jeśli chodzi o naukę) i spotkałem kogoś, kto znów nauczył mnie walczyć (jeśli chodzi o miłość).

Nie będę się zbytnio rozpisywał. Jest dobrze i będzie jeszcze lepiej… byle by było z Izą… to jedyne czego pragnę.

Next article

Private

Siedzę na walizkach. No, może przesadziłem. W pokoju czeka na mnie mała torba i plecaczek rowerowy wypchany elektroniką. Czekam, bo dziś ma przyjechać po mnie Złota Karoca. Na trzy dni zdaję się na łaskę (czy też niełaskę) teściów. Nie ukrywam, że się cieszę. Nie tylko dlatego, że idealnie wypocznę przed zaliczeniami (straszny będzie ten weekend), ale także bo spędzę trzy bite dni z moim Słoneczkiem na wspaniałym Pojezierzu Drawskim. Nie będę pisał na razie więcej… czekajcie na fotki.

read more…

1 min min read - January 18, 2006

Previous article

Private

Dopiero wstałem i chwilę po przebadaniu wnikliwym kalendarza jednogłośnie zadecydowałem, że nie przespałem sylwestra. Nie… Jeszcze mi się nie udało… Pamiętam takich, co to zrobili, ale ja się obudziłem dobre 11 godzin przed Nowym Rokiem, więc siłą rzeczy przespać go nie mogłem… ale jeszcze mogę. Nowy Rok to czas postanowień. Tak samo jak Wigilia. W Wigilię postanowiłem sobie… dorosnąć :P, a może raczej… nawet nie wiem jak to ubrać w słowa. Wiem, że ten rok należał do najgorszych. Poprzedni też. Ale mam taką wrodzoną wadę, że nie jestem pesymistą i widzę w nim bardzo dużo dobrych wątków. Udaną pracę, która udowodniła mi, że naprawdę umiem i mogę, gdy tylko chcę. To, że nadal studiuję, mimo ciągłego narzekania i poczucia zagrożenia. I, że spotkałem kogoś z kim mi jest naprawdę dobrze… a jednocześnie… nie nazwę tego… wariactwem. Nie, po prostu jest mi bardzo bardzo bardzo bardzo dobrze. Nowy Rok to też czas tych gorszych postanowień. Nie będę tego, nie zrobię tego, zmuszę się do tego… Wiem, że zmusiłem się do zupy szczawiowej i nawet mi smakowała (sukces :D). Ale są takie rzeczy, takie pytania, na które nie umiem sobie odpowiedzieć, bo ani one, ani potencjalne odpowiedzi nie są obiektywne. O ile jakieś są, ale najpewniej są bardziej lub mniej. Pytania o poświęcenie, cierpliwość oraz jak my to bezdusznie w ekonomii nazywamy koszt alternatywny, czyli wszystko to, co możemy zyskać za tą samą cenę. Ja nie zamierzam na nie odpowiadać… Pozostawię to mojej największej wadzie… nieobliczalności. Może raz okaże się zaletą. Szczęśliwego Nowego Roku dla wszystkich moich Przyjaciół, Znajomych i Rodziny.

read more…

1 min min read - December 31, 2005