learn

Mróz

1 min min read - January 21, 2006

Mróz… nie taki jak tutaj, w Szczecinie, ale mocny, siarczysty mróz… idealnie czyste powietrze i suchy śnieg przesypujący się przez pola na wietrze. Tak suchy, że nie można ulepić nawet bałwanka… Jezioro skute lodem i cisza… cisza tylko chwilami przerywana przez zwierzęta.

Tam gdzieś Ona i ja… tańczymy na łyżwach po tafli jeziora. Ona nieśmiele uśmiecha się, łapie moją dłoń i wiruje wokół mojego ciała… Błękitne, duże oczy jakby stworzone dla tych pejzaży, są jednak bardzo ciepłe… pełne wyrazu, słodkie… Blada, jasna cera i delikatne usta… Księżniczka zimowego raju… Księżniczka mojego serca…

Drewno trzaska w kominku. Moje usta czule, ale i nieśmiało pieszczą jej szyję… a ramiona tulą Ją oddając ciepło mego ciała. Oczka senne, zmrużone… I wciąż ten słodki uśmiech… Ciężkie powieki podnoszą się, a wiecznie ciekawe oczęta spoglądają a mnie… Jak mogę nie być ich niewolnikiem? Jak mogę wygrać z ich czarem… zresztą… nawet nie zamierzam… przecież już jest jak we śnie… bez wyjątków… Jestem szczęśliwy.

Next article

1 min min read - January 27, 2006

Previous article

1 min min read - January 18, 2006