Private

Miewam chwile słabości

1 min min read - January 27, 2006

Miewam chwile słabości. Przyznam, jest tak. Czasem czuję, że chciałbym wysiąść z tego pociągu i iść zupełnie innym torem. Ale teraz nie… Teraz czuję jakbym wypadł z pociągu i nie mógł za nim nadążyć. Wiem, że przyjedzie w kursie powrotnym, ale zostawił mnie na jałowej pustyni… bez szans na przeżycie.

Ktoś z boku powie mi: Facet? Ocipiałeś? Czego jeszcze chcesz… Masz dach nad głową, masz za co żyć… umiesz czasem puścić wodze fantazji i możesz poszaleć… Zdobywasz wykształcenie - powoli, ale wytrwale. Rozwijasz się zawodowo - znów powoli, ale wytrwale. Masz kobietę, którą kochasz i z którą jesteś szczęśliwy… Czego jeszcze kurwa chcesz? Nic… nic więcej nie chcę. Jestem szczęśliwy, ale jeszcze nie odporny. Jeszcze pełen obaw i uprzedzeń, jeszcze czuję bliznę po dawnych ranach i nie zawsze chcę wierzyć w to, że każdy kolejny dzień jest lepszy, piękniejszy… Dziś ją widziałem… Dziś ją całowałem… Nie wiem, gdy zobaczę ją znowu… Ta myśl mnie zabija. Że nie mam jej tutaj, przy sobie… jak Gollum, a ona moim skarbem. moim, Moim, MoIm, tylko MOIM.

Szukam wymówki od wszystkiego, wszystko biorę wielkim kołem, choć wiem… że tak naprawdę nie potrzeba mi wiele wysiłku… lecz ja nie jestem tam głową… nie jestem tam myślami… Ja wciąż szukam JEJ. Ja wciąż myślę o niej…

Staję się toksyczny…

Czas zagryźć wargi. Wyprostować sylwetkę i powiedzieć sobie… Poczekam, wytrzymam, ufam, wierzę, kocham… a życie toczy się dalej… Od niej wymagam, od siebie też muszę… już czuję się lepiej… Kończę te pieprzenie i zabieram się do nauki…

Next article

Private

Mógłbym powiedzieć, że ostatnio nie mam czasu pisać notek. I w pewnym sensie było by to prawdą. Mógłbym rzec, że mój nastrój, efekt uboczny też mi na to nie pozwala. I na upartego też bym miał rację. Ale w każdym razie, było by to mocno naciągane. Niepełne. Choć nie mam już złudzeń, że jest mi lekko. Bo nie jest. Ale nie wiem czy to duma, czy to zahartowanie czy może po prostu zbieg tego wszystkiego. Nie rozkładam rąk, bo… nie widzę potrzeby. Cały czas wydaje mi się, że nic się nie zmieniło. Czuję Jego obecność na każdym kroku i mam dziwne, chore poczucie, że wszystko jest w porządku. Tylko tyle, że mam więcej pracy, więcej spraw do załatwienia i otacza mnie większy zgiełk. Ale to jest bardzo, bardzo złudne. Bo już raz zdarzyło mi się stracić to poczucie. Stracić nadzieję. Poczuć, że naprawdę Jego nie ma… Gdy wszyscy mnie opuszczają, dopiero czuję, ile znaczyła dla mnie jego sucha krytyka. Te wymagania, których nigdy nie mogłem doścignąć. Brak tej wiecznej uwagi… Ale przeważa poczucie obserwacji. Jakby we mnie i w otaczających ludziach wciąż żyły Jego wizje, jego cele. I czuję, że dopiero teraz naprawdę zaczynam je spełniać. Że zaczyna się przede mną okres ciężkiej, długiej i mozolnej pracy. Pracy, która jest warta zachodu, wysiłku i poświęcenia. Pracy, która ma uczynić mnie w pełni człowiekiem. Człowiekiem, który zasługuje by pamiętać. By być godnym wyznaczonej przez Niego drogi.

read more…

1 min min read - June 19, 2006

Previous article

Private

Mróz… nie taki jak tutaj, w Szczecinie, ale mocny, siarczysty mróz… idealnie czyste powietrze i suchy śnieg przesypujący się przez pola na wietrze. Tak suchy, że nie można ulepić nawet bałwanka… Jezioro skute lodem i cisza… cisza tylko chwilami przerywana przez zwierzęta.

read more…

1 min min read - January 21, 2006