Mógłbym powiedzieć

Jun 19, 2006 - 1 min read

DISCLAIMER

This article has been recovered using archive.org as my plan to find back how I evolved over the years. My opinons might have changed since. I was 22 years old when I wrote it.

Mógłbym powiedzieć, że ostatnio nie mam czasu pisać notek. I w pewnym sensie było by to prawdą. Mógłbym rzec, że mój nastrój, efekt uboczny też mi na to nie pozwala. I na upartego też bym miał rację. Ale w każdym razie, było by to mocno naciągane. Niepełne. Choć nie mam już złudzeń, że jest mi lekko. Bo nie jest. Ale nie wiem czy to duma, czy to zahartowanie czy może po prostu zbieg tego wszystkiego. Nie rozkładam rąk, bo… nie widzę potrzeby. Cały czas wydaje mi się, że nic się nie zmieniło. Czuję Jego obecność na każdym kroku i mam dziwne, chore poczucie, że wszystko jest w porządku. Tylko tyle, że mam więcej pracy, więcej spraw do załatwienia i otacza mnie większy zgiełk. Ale to jest bardzo, bardzo złudne. Bo już raz zdarzyło mi się stracić to poczucie. Stracić nadzieję. Poczuć, że naprawdę Jego nie ma… Gdy wszyscy mnie opuszczają, dopiero czuję, ile znaczyła dla mnie jego sucha krytyka. Te wymagania, których nigdy nie mogłem doścignąć. Brak tej wiecznej uwagi… Ale przeważa poczucie obserwacji. Jakby we mnie i w otaczających ludziach wciąż żyły Jego wizje, jego cele. I czuję, że dopiero teraz naprawdę zaczynam je spełniać. Że zaczyna się przede mną okres ciężkiej, długiej i mozolnej pracy. Pracy, która jest warta zachodu, wysiłku i poświęcenia. Pracy, która ma uczynić mnie w pełni człowiekiem. Człowiekiem, który zasługuje by pamiętać. By być godnym wyznaczonej przez Niego drogi.

recovered