Private

Czas

1 min min read - October 31, 2006

Czas… jeśli uwierzyć, że jest linią… to znaczy, że prowadzi od punktu a, do punkt b. Nawet, gdyby założyć, że jest to linia od nieskończoności na minusie, do nieskończoności na plusie, to nie będzie na niej punktu, który by był w tym samym miejscu co inny. Mówiąc krótko - coś zawsze się zmienia. No i tym razem są zmiany. Nie oceniam ich jakości. Po prostu zaistniały. Hm. Nie bójcie się. Nie pojawi się tutaj tekst typu: nigdy więcej takiego bloga jak do tej pory, albo - postanowiłem zmienić swoje życie. Nie. Po prostu, ex post, zmiany nastały. Pochwalę się, na tyle ile mogę. Dostałem ciekawą pracę, u zachodniego pracodawcy. Na dniach przekonamy się co to znaczy, zapowiada się bardzo miło. Jest to co cenię: zainteresowanie możliwościami, szansa na ich rozwój, praca w młodym zespole, język obcy w użyciu, no i ciekawe warunki. Poza tym piękny widok z 11 piętra PaZimu. A co w takim razie z tym co do tej pory? Nie muszę się chyba martwić. Pewne terminy mijają, 31szy, nowy miesiąc. Wiele moich dzieł jest wystarczająco dojrzałych by powierzyć je innym. I tutaj tak raczej będzie. Mam ten plus, że w genach nie tylko ja odziedziczyłem pewne zdolności. Trzeba trochę pracy i szczęścia, a nic się nie zmarnuje. Co poza tym? Poza tym, bywa różnie. Nie będę ukrywał (bo nie lubię i nie potrafię, jak to urodzony ekstrawertyk) było w ostatnich dniach strasznie, ale i lepiej. 22, 16, 21 zinterpretujcie jak chcecie. Lubię niedomówienia… ale tylko gdy mam nad nimi kontrolę

Next article

0 min min read - October 31, 2006

Previous article

Private

Dziś nie rysuję. Może dlatego, że czasem trzeba odpocząć. Może dlatego, że i tak całe dnie spędzam na rysowaniu. Może dlatego, że nie za wiele mam do powiedzenia. Dziś mija jak każdy kolejny - pcha mnie do przodu potrzeba samospełnienia - pomysły, które rozsadzają moją głowę. Wiem, że na tym polu osiągnę sukces. Czy duży? Nie wiem. Ale jeśli włożę w to całą swoją siłę, to jakiś osiągnę na pewno. To chyba jest mi potrzebne. Muszę wiedzieć, że świat idzie do przodu i ja z nim. Nie chcę i nie mogę zatrzymywać się w miejscu. To by mnie wypaliło. A ja wiem, jak łatwo mi się wypalić. Zresztą, zawsze tak jest, gdy płonie się możliwie najmocniej. W zasadzie to nie widzę zbytniego sensu rozciągania się w tym temacie. Każdy kto ma chociaż oczy do czytania i trochę rozumu, widzi, że ostatnio bywało różnie. Czy to mi daje prawo do poddania się? Myślę, że nie. Myślę, że wręcz przeciwnie - moją powinnością jest być silnym i … i brnąć przed siebie. Że nie jest łatwo? To żadna wymówka. Choć przyznam, że nic mi tak nie nadawało siły jak uścisk ciepłych ramion wokół mej szyi. Brakuje mi tego.

read more…

1 min min read - October 28, 2006