Weekend przeminął

Nov 6, 2006 - 1 min read

DISCLAIMER

This article has been recovered using archive.org as my plan to find back how I evolved over the years. My opinons might have changed since. I was 22 years old when I wrote it.

Weekend przeminął. Nie ma go już. Dla mnie był trochę dłuższy, bo dopiero jutro wejdę w szeregi WAYN.com. Co mnie czeka? Zobaczymy, na pewno coś nowego, co mnie najbardziej cieszy. Bo nowość zawsze oznacza rozwój. A i tak już postęp jakiś widzę po tym jak Visual Basic za pomocą OReillyego trafił do mojego CV. Niby nic, a jednak. Tak czy inaczej bardzo polecam książkę, jak i język – podoba mi się i teraz rozumiem trochę argumentację Billa (Szatana) Gates`a, gdy twierdził, że jest to najlepszy z języków, chociaż wciąż pozostaję wierny C. Jedno wiem na pewno. Na tyle na ile będę mógł opowiem wam jak minie ten dziewiczy dzień. Teraz mogę jedynie powiedzieć, że z 11 piętra PaZimu rozpościera się przepiękna panorama miasta, a zwłaszcza widać jezioro… ach… chętnie by się pożeglowało znowu. Co za tym idzie? Coś się skończyło. Co trzeba było przekazałem innym, bo jak pisałem wcześniej wiele moich dzieł już dojrzało i może być prowadzonych dalej przez kogoś innego. Ja sobie zostawiam mojego bloga – mojej enklawy egocentryzmu sielayowskiego (ciekawe czy na moją cześć nazwą jakiś zespół chorobowy w psychiatrii). I zostawiam go w tej formie w jakiej jest. Bo taki mi się najbardziej podoba. Jest taki – mój. Reasumując… cieszę się, że znów będę mógł żyć 8 godzin jednym życiem, a pozostałe 16 zupełnie osobnym. To bardzo kojące poczucie… będę miał w końcu czas dla siebie – brzusiu bój się. A co do reszty? Ile chcecie wiedzieć? Ile możecie? Może tyle że jestem spokojniejszy. Może też tyle, że znów nie słuchałem innych, nie zwykłem słuchać – i nie żałuję. Może to, że wierzę, że robię dobrze, bo robię tak jak mi mówi serce? Może to, że wiem, iż łącząc wolę dwóch dusz – nawet zbłąkanych można zdziałać cuda. Podoba mi się jedno powiedzenie – nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe - … Tak. To już nie ten Sielay, który lubi się mścić, udowadniać swoją wielkość. To ten Sielay, który wie, że liczy się człowiek, to co on czuje, to że chce, pragnie, że ma siłę zrobić pierwszy krok. Dlatego nie wacha się podać ręki i pociągnąć za sobą… Dlaczego? Bo kocha.

recovered